Strona główna

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rozdział 4



15 minut później byłam już na miejscu,opowiedziałam Zaynowi całą historię on mocno mnie przytulił a potem wpadł na genialny pomysł. Przynajmniej jemu tak się wydawało.

-Wiem !.. wiem co może pomóc nam wiem co może być naszym lekarstwem na problemy.
- Zayn ty chyba nie chcesz.. nie zayn nie mogę..
- Ale Rose pomyśl jeden odlot będzie fajnie wszystkie problemy znikną będzie wesoło i kolorowo.-powiedział pełen przekonania, że tak właśnie będzie. Zgodziłam się.
Pojechaliśmy do jego mieszkania, od razu po wejściu w powietrzu unosił się nieprzyjemny zapach,wódki papierosów i potu pomieszanego z męskimi perfumami.
Zayn zaprowadził mnie do jego sypialni, usiadłam na łóżku i czekałam co potoczy się dalej. Bałam się ale chciałam odetchnąć chciałam żeby było dobrze tak jak dawniej. Długo nie czekałam już po chwili Zayn wyjął z szafki przezroczysty woreczek, a w nim biały proszek czyli to, co miało być lekarstwem na nasze wszystkie problemy.
Przez chwilkę się zawahałam.
-Zayn to chyba jednak nie najlepszy pomysł..
- No co ty mówię ci po tym będzie zajebiście.
Nie musiał mnie długo przekonywać, nie mam nic do stracenia.
Wciągnęliśmy swoje kreski. Na efekty nie musieliśmy czekać długo. Już po chwili wszystko było kolorowe i bajeczne. Wszystko tętniło życiem i radością. Wszystkie problemy i tragedie odeszły w niepamięć. Wszystko było takie jakie sobie wymarzyłam.

(Od.A*: od tego momentu osoby które nie lubią opowiadań +18 nie chcąc nie muszą czytać.)
I wtedy stało się coś czego nigdy bym się nie spodziewała. Zayn mnie pocałował ,co gorsze podobało mi się to. Zatraciłam się w jego ustach i brnęłam w to dalej. Z każdą chwilą pocałunek stawał się bardziej łapczywy i pełny pożądania. Nie długo później leżałam już naga a Zayn również nagi całował mnie po szyi. Było cudownie, było jak w bajce wszystko dookoła nas wirowało i było w kolorach tęczy. A Zayn właśnie wszedł we mnie i zaczął powoli się poruszać,wplotłam ręce w jego bujne czarne jak smoła włosy i cicho jęknęłam z chwilą ciche pojękiwanie zamieniło się w głośne krzyczenie swoich imion. Działo się to tak szybko. Pragnęłam aby robił to szybciej. Krzyczałam jak jakaś opętana. Chłopak był wspaniały. Robił to tak szybko. Czułam że zaraz będziemy na szczycie. Jeszcze tylko kilka wpchnięć. Doszliśmy. Chłopak wyszedł ze mnie i położył się obok.
-To było szalone- powiedział próbując złapać normalny oddech.
- Ale zajebiste – pocałowałaś go i zasnęłaś w jego ramionach. W ramionach swojego przyrodniego brata.


Niestety wtedy nie zdawałam sobie sprawy jak wielki błąd popełniłam. Jak jeden jednorazowy wyskok,który miał pomóc odmieni moje życie a nawet zmieni je całkowicie.
_____________________________

Lekko :D zboczony tak wiec nie wiem czy może być.Może napiszecie w kometarzach? prosze?... ;(
_Pozdrawiam cieplutko Aśka. x

* Od autorki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz